Spod Tatr

Trudny i piękny zawód instruktora regionalnego

Trudny i piękny zawód instruktora regionalnego

Kim jest instruktor regionalny? Na czym polega jego praca? Jakie wyzwania niesie wykonywanie tego zawodu? Te pytania zadaliśmy sobie, przygotowując się do rozmowy z instruktorami regionalnymi zespołu „Regle” z Poronina - Eweliną Rzadkosz i Pawłem Gałem.

Kilka słów o zespole „Regle”

O „Reglach” z Poronina pisaliśmy jakiś czas temu - to zespół, który powstał 23 marca 1974 r. na zebraniu Rady Gminnego Ośrodka Kultury na wniosek Naczelnika Urzędu Gminy w Poroninie - Tadeusza Galicy. Kierownikiem i instruktorem  liczącego wtedy 24 osoby zespołu został Jan Jędrol, działacz Związku Podhalan. W skład zespołu weszli przede wszystkim wnukowie Stanisława Budza-Lepsioka „Mroza”. Ze względu na fakt, że stanowili oni znaczną część „Regli”, w ramach  głosowania zespół przyjął imię tego najsłynniejszego podhalańskiego dudziarza i ikony góralskiej kultury.

16 lutego 2001 r., czyli po 20-letniej przerwie, postanowiono zespół reaktywować. Obecnie „Regle” noszą imię Jana Jędrola i współpracują na co dzień z Towarzystwem Przyjaciół Kultury Podhalańskiej „Regle”.

W prawidłowym funkcjonowaniu zespołu pomagają czynnie od początku reaktywacji Zofia Malacina, Tadeusz Dorula, Halina Czernik i Stanisław Galica-Dorula. Dziś do grona aktywnie działających na rzecz „Regli” zaliczyć trzeba też Józefa  Balickiego i Katarzynę Cudzich.

W zespole funkcjonują 4 grupy wiekowe: dla przedszkolaków, młodzieży, dorosłych oraz seniorów. Mają one odpowiednie nazwy - „Mini Regle”, „Małe Regle”, „Młodzieżowe Regle” i „Regle Seniorzy”. W próbach aktywnie uczestniczy 120  osób. Trzon muzyczny stanowią muzycy znanych poroniańskich rodzin. Od 2 lat przy zespole działa też szkółka nauki gry na skrzypcach i basach pod kierownictwem Dawida Czernika - znanego góralskiego skrzypka, multiinstrumentalisty i  kompozytora.

Czy można nauczyć tradycji i kultury?

Na co dzień w wielu góralskich domach rozmawia się z dziećmi gwarą, a taniec i śpiew są nieodłącznym elementem życia. Młodzi Górale z podobnym zapałem co dorośli kultywują tradycje i obyczaje góralskie przekazywane im przez dziadków i  rodziców. Dlatego aż jedną trzecią zespołu stanowi najmłodsza grupa.

Jednakże, pomimo tego, że Podhale jako całość jest mocno zakorzenione w swojej góralskiej kulturze, ciągłość przekazywania tradycji nie jest aż tak oczywista jak jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu.

- Był taki czas, że naszą kulturę mocno wypierała kultura ogólnopolska, a także to, co ze sobą przyniosły współczesne czasy, czyli choćby nowe technologie, które mają wiele propozycji zwłaszcza dla najmłodszych - mówi Ewelina Rzadkosz, która  w zespole pracuje z grupą „Młodych Regli”. I dodaje - Kultura to jest wielobarwny kilim, a my, z pokolenia na pokolenie, tkamy go dalej i to od nas zależy, jak on będzie wyglądał, z jakich wartości będzie się składał. Myślę, że to bardzo ważne, żeby był jak najpiękniejszy i żeby przekazać pałeczkę młodemu pokoleniu.

Na co dzień tkanie owego kilimu często okazuje się być pełne wyzwań. To, co kiedyś przekazywano z ojca na syna, dziś często musi być wspomagane z zewnątrz. Są takie góralskie domy, gdzie nie mówi się gwarą i nie kultywuje tradycji  przodków. Dlatego dzieci, które trafiają do „Regli”, często muszą uczyć się swojego kulturowego dziedzictwa od zera.

Potwierdza to Paweł Gał, który z zespołem jest związany praktycznie od jego reaktywacji. - Bardzo często dzieci, które do nas trafiają, są praktycznie wyjałowione z tej naszej góralszczyzny. Do tego dochodzą blisko 2 lata pandemii, które mocno  wpłynęły choćby na kondycję dzieciaków - w sytuacji, gdy uczymy chłopców na przykład tańca zbójnickiego, pierwszym problemem do pokonania jest niska sprawność fizyczna.

Na szczęście wiele dzieci, które trafiają do „Regli”, chłonie to, co instruktorzy chcą im przekazać.

- Nasze dzieciaki są zafascynowane tym, co im dajemy. Wiele z nich, mimo iż w domu nie ma takiego góralskiego wsparcia, wsiąka w kulturę i odnajduje w sobie to, co przecież genetycznie w sobie ma. Taniec, śpiew, gwara czy ubiór - one to w  sobie odkrywają i cieszą się tym. Jako instruktorzy staramy się, by obudzili to w sobie, odszukali w sercu i pielęgnowali. My pokazujemy im pasję miłość do tego, co nasze, góralskie, a one w wielu przypadkach przyjmują to z radością i zapałem.  Piękne jest też to, że wiele dzieciaków z rodzin mieszanych idzie za głosem serca i pięknie odnajduje się w naszej góralskiej tradycji - cieszy się Ewelina Rzadkosz.

Ze słów instruktorów wynika, że nieocenioną pomocą może być to, co dzieci dostają w domu od rodziców, którym zależy na tym, aby dziedzictwo było przekazywane dalej. - To, co my możemy zrobić na próbach, to jedno, ale nie da się w 2  godziny raz w tygodniu przekazać całego bogactwa góralszczyzny. Bez wsparcia rodziców czy dziadków trudno obudzić w dzieciakach pasję. Widać jednak, że jest wiele rodzin, którym zależy na tym, żeby dzieci wzrastały zanurzone w tym, co  nasze, podhalańskie. Gdy widzę później naszych młodych wychowanków, którzy świetnie radzą sobie choćby na typowych góralskich weselach, którzy umieją zatańczyć, zaśpiewać, powiedzieć coś gwarą, serce rośnie - dodaje Paweł Gał. 

Praca instruktorów w zespole jest w dużej mierze pracą społeczną. - To ogromna satysfakcja widzieć, że to, co człowiek próbuje przekazać, trafia na podatny grunt. Nie robimy tego dla pieniędzy, a z miłości do naszej góralskiej kultury, bo to na tym  młodym dziś pokoleniu spoczywa ciężar poniesienia dalej naszych wartości i naszego bogactwa. Oczywiście jest wiele wyzwań, ale wszystko rekompensuje widok dzieciaków i młodzieży, w których udało nam się obudzić góralski  temperament. Cieszy niezwykle to, że ponad bogatą ofertą współczesnego świata stawiają to, co odwieczne, nasze, góralskie - podsumowuje Ewelina Rzadkosz.

Tak więc, choć praca instruktora regionalnego niesie wiele wyzwań, to w wielu przypadkach daje instruktorom też ogromną radość. Realizowane z dziećmi i młodzieżą programy są przedstawiane na wielu festiwalach i zazwyczaj spotykają się z  entuzjastycznym przyjęciem. To spektakle, które przedstawiają tradycyjne, nierzadko już zapomniane bądź niepraktykowane, obrzędy charakterystyczne dla podhalańskiej kultury. Dzięki temu ciągłość kulturowa zostaje zachowana, a instruktorzy mogą cieszyć się tym, że przy ich udziale kształci się kolejne pokolenie, które z radością i miłością będzie tkać wielobarwny kilim podhalańskiej kultury. 

Dodaj komentarz

Komentarze