Znani o sobie

Zgoda Buduje - Józef Dziubasik

W 1980 roku Józef Dziubasik, przedsiębiorca z Białki Tatrzańskiej postanowił, że stworzy na Podhalu kurort narciarski z prawdziwego zdarzenia - na wzór tych z Austrii i Włoch ? i dopiął swego. Dzisiaj twórca modnego narciarskiego kurortu w Białce Tatrzańskiej, udziałowiec sąsiadującej z wyciągami Termy oraz Hotelu Bania, opowiada nam, w jaki sposób osiągnął swój wizjonerski cel i czy jego misja została ukończona.

 

Panie Józefie, gościmy w przepięknym, stylowym Hotelu Bania, którego jest Pan udziałowcem. Przez okna spoglądamy na gości zmierzających do Termy Bania, którą również Pan wymyślił kilka lat temu. Za nami, na zewnątrz widzimy kilometry tras narciarskich, którymi narciarze mogą dotrzeć do innych miejscowości. Jaka jest recepta na sukces, który Pan osiągnął?

Receptą jest zgoda!


Jest Pan książkowym przykładem zgody i współpracy. Doprowadził Pan do porozumienia ponad pięćdziesięciu osób, by na działkach Kotelnicy w Białce mogli dzisiaj szusować narciarze.

Zawsze powtarzam, że zgoda buduje. Wyciągi, które dzięki porozumieniu pobudowaliśmy, są najlepszym dowodem na to, co mówię.


Patrząc na wyciągi, termę, hotel, stwierdzam, że zgoda trwa w najlepsze!

Faktycznie od 1980 roku, kiedy rozpocząłem swoją drogę z narciarstwem, sporo czasu upłynęło, ale dużo dobrego wydarzyło się w tym okresie u nas na Podhalu i tutaj - w samej Białce Tatrzańskiej. Obecnie amatorzy jazdy na nartach i snowboardzie mają do dyspozycji kilkanaście kilometrów tras, dzięki wspólnej dla wielu wyciągów karcie TatrySki. Można w każdym momencie zmienić miejsce jazdy, bez konieczności kupowania nowego karnetu i stania w kolejce do kolejnych kas.


No właśnie, kiedy kilka lat temu udostępniliście narciarzom wspólny ski pass narciarski, na karcie były jedynie wyciągi z Białki Tatrzańskiej. Obecnie Tatry Skito aż dziewięć odrębnych ośrodków narciarskich z całego regionu. We wspólnocie raźniej?

Od zawsze ludzie garnęli się do zgrupowań i nic się nie zmieniło. Tak samo jest ze ski passem. Właściciele wyciągów spoza Białki, którzy zdecydowali się wejść do wspólnej karty, skorzystali na tym. Jedni mają dzięki temu więcej narciarzy, inni mają podobną liczbę, co wcześniej, ale zyskali marketingowo, bo wszędzie promujemy się wspólnie i przypominamy narciarzom o nas za pośrednictwem wspólnej reklamy. To daje równe korzyści wszystkim.


Czyli zdrowo konkurujecie?

Właśnie o to chodzi w biznesie turystycznym. Konkurujemy jakością, a nie ceną. Udostępniamy wspólnie turystom możliwość skorzystania z naszych wyciągów. Narciarza nie interesuje, u kogo jeździ, za to bardzo ważna jest dla niego szeroka oferta narciarska, którą mu proponujemy dzięki jednej karcie.


W minionym sezonie narciarskim cztery stacje narciarskie, tj. Suche, Witów, Szymoszkowa i Harenda, wprowadziły wspólną kartę - Góral Ski Pass. Jak Pan to skomentuje?

Bardzo mnie cieszy, że po latach wspólnych rozmów, właściciele wymienionych czterech wyciągów doszli do porozumienia. Trzeba wiedzieć, że za takimi decyzjami idą duże nakłady finansowe, chociażby na wymianę systemów informatycznych, kart, wspólny marketing itd. Ale mogę zapewnić z własnego doświadczenia, że współpraca popłaca i skorzystają na tym właściciele stacji, a przede wszystkim narciarze, bo otrzymują zupełnie nowy produkt, który charakteryzuje wygoda!


Czy w takim razie dwa ski passy w jednym regionie to o jeden za wiele?

Wszystkie decyzje, które podejmuje każdy z nas, weryfikuje później czas. Mnie cieszy, że stacje te wybrały ten sam system Ski Data, czyli taki, z jakiego korzystamy my. To pozwala patrzeć optymistycznie na przyszłość, bo oznacza szansę na integrację systemów i współpracę w przyszłości.


Czy wobec tego wszystkich da się pogodzić?

W pojedynkę coraz trudniej dzisiaj funkcjonować w każdej branży. Mamy w sąsiedztwie wyciąg, któremu proponowaliśmy współpracę, jednak właściciele nie są zainteresowani i widzimy, że narciarzy tam ubywa. Wiedzą, że w każdej chwili mogą dołączyć.

 

Jest Pan z Białki Tatrzańskiej czy z Podhala? Słyszy się czasem, że my z Białki, wy z Zakopanego, oni z Bukowiny. Jak to wygląda z Pana perspektywy?

Urodziłem się w Białce Tatrzańskiej i tutaj mieszkam, pracuję i wspólnie z innymi osobami rozwijam biznes turystyczny. Nie ma dla mnie znaczenia, w której miejscowości ktoś mieszka. Góral to góral, a region mamy jeden, wspólny - Podhale. Nikt nikomu niczego nie zabiera - ani Białka nie zabiera Zakopanemu, ani Zakopane nie zabiera Białce - to są miejsca, które mogą zainteresować turystę. Trzeba to turystom umożliwić!


Czym różni się dzisiejsza turystyka od tej sprzed dekady?

Dzisiejszy klient jest świadomy, dużo podróżuje po świecie, wiec wie, czego oczekiwać. Musimy podążać za trendami, bo gdy się nie rozwijamy, to się cofamy.


Hotel Bania - spełnia oczekiwania wymagających klientów?

Zgadza się, spełnia. W ostatnich latach zaobserwowałem, że na Podhalu jest coraz więcej hoteli, apartamentów i pensjonatów, które spełniają oczekiwania wymagających turystów. To dobra perspektywa dla naszego regionu.


Warto konkurować jakością?

Jeżeli aspirujemy do tego, żeby odwiedzali nas klienci Premium, to cały region musi być na poziomie. Goście raz wybiorą Zakopane, raz Chochołów, innym razem przyjadą do Szaflar, a innym do Białki i innych miejscowości. Najważniejsze, by widzieli sens odwiedzania naszego regionu.


Czy w natłoku codziennych zajęć znajduje Pan czas dla siebie? Na realizację swoich pasji?

Jestem poszukiwaczem wiatru (śmiech)!

Jest Pan idealnym kandydatem na prezydenta - godzi Pan wszystkie środowiska!

W najbliższych wyborach wystartuję (śmiech)! Tak poważnie, to nie mam na politykę czasu.


Co próbowałby Pan zmienić, gdyby został Pan politykiem?

Denerwuje mnie nieuporządkowana architektura, chaos budowlany, przydałby się park kulturowy dla regionu. W zagranicznych kurortach wygląda to lepiej.


Jakie nowe inwestycje planuje Pan w Białce?

Jesteśmy w trakcie powiększania Hotelu Bania o kolejne pokoje, planujemy rozbudowę termy Bania oraz wytyczamy nowe trasy pod następne wyciągi narciarskie.


Ilu osobom dają Państwo zatrudnienie?

W sezonie - na wyciągach, w hotelu i termach - ponad pięciuset osobom, natomiast nasza obecność i dalszy rozwój oznaczają powstanie nowych obiektów noclegowych w Białce, kolejne atrakcje turystyczne w okolicy i kolejne osoby zatrudniane w regionie.


W ostatnich latach w regionie powstało kilka basenów termalnych. Obecnie to już sześć obiektów z woda geotermalną. Czy widziałby Pan sens współpracy pomiędzy nimi?

Myślę, że wspólny bilet obecnie nie ma sensu, ze względu na różnorodność każdej termy. Natomiast wspólne reklamowanie się - jak najbardziej!


Termalne Podhale?

Nazwa nie ma znaczenia. Bardziej wspólna polityka reklamowa. Dobrze, gdybyśmy mogli planować razem działania, chociażby w obiektach noclegowych. Wszystkim wyszłoby to na zdrowie, bo teraz niepotrzebnie się ścigamy (śmiech).


Halnego przecież w Tatrach nie brakuje...

Od trzech lat uprawiam kitesuring. Ostatnio pływałem w Meksyku i Brazylii.


A co z nartami?

O nich już z przyzwyczajenia nie wspominam, tak długo ta miłość trwa. Najbardziej fascynują mnie biegówki i ski toury.


To już wiemy, kto jest pomysłodawcą tras biegowych w Białce?

Coś tam podpowiedziałem (śmiech).


Jak spisuje się Pan jako dziadek?

Mam czworo wnucząt, a w drodze piąte.


Dziękuję Panu za rozmowę w imieniu swoim i czytelników Tatra Premium Magazine.

Ja również bardzo dziękuję.

 

 


 

AUTOR: Wojciech Argasiński
AUTOR ZDJĘĆ: Szymon Polański
 
 

Dodaj komentarz

Komentarze