Znani o sobie

Sebastian Karpiel-Bułecka - O tym, co najważniejsze...

Sebastian Karpiel-Bułecka znany muzyk, wokalista, wielokrotny zdobywca nagrody muzycznej Fryderyk, architekt, wzorowy mąż i ojciec, chluba Podhala - w kilku słowach o swojej twórczości, góralskich wartościach i pasjach, specjalnie dla "Tatra Premium Magazine".

 

WARTOŚCI

 

Co w życiu jest najważniejsze?

Pewnie nie będę oryginalny... To miłość, przyjaźń, drugi człowiek.

W jaki sposób eksponujesz swój góralski patriotyzm i czy w ogóle?

Eksponuję go na wiele sposobów. Choćby poprzez wykorzystywanie góralskich motywów w twórczości zespołu Zakopower, ale nie tylko. W święta Bożego Narodzenia czy też Wielkiej Nocy ubieram się po góralsku i tak ubrany idę do kościoła. Znam dobrze gwarę góralską i z przyjemnością jej używam.

 

MUZYKA

 

Zdradzisz, kiedy możemy oczekiwać nowego albumu?

Mam nadzieję, że w przyszłym roku ukaże się nowa płyta zespołu Zakopower, a tej wiosny, na koniec kwietnia swoją premierę miał nasz wspólny album z Atom String Quartet. Zarówno my, jak i koledzy z kwartetu Atom, odwołujemy się w swojej twórczości do kultury ludowej skalnego Podhala, więc postanowiliśmy pokazać to we wspólnym projekcie.

Sądzisz, że trend mieszanki nowoczesnej muzyki i góralskiego folku będzie wiecznie żywy?

Muzyka ludowa ma to do siebie, że jest w niej prawda, a ludzie potrzebują prawdziwych emocji. Dlatego myślę, że zawsze będzie miejsce na jej eksponowanie na różne sposoby. Istnieje tendencja do przemycania tego trendu w jazzie, popie, klasyce i to się sprawdza.

Masz jakiś ulubiony gatunek muzyki poza folkiem? Czego najchętniej słucha Sebastian Karpiel-Bułecka po godzinach?

Jazzu. W jazzie jest mnóstwo wolności. Ja jestem góralem, czyli z natury człowiekiem wolnym. Dlatego lubię słuchać tej muzyki. Co więcej, pozwala mi ona rozwijać się jako instrumentaliście, a to dla mnie bardzo ważne.

 

CZŁOWIEK O WIELU PROFESJACH

 

Zawód artysty jest ryzykowny, zależny od odbiorców. Potocznie się mówi "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". Czy jest coś poza muzyką i architekturą, czym mógłbyś zajmować się zawodowo? Kiedyś mówiłeś, że chciałeś zostać skoczkiem, biatlonistą?

Tak, kiedyś chciałem zostać sportowcem, to prawda, ale moje życie potoczyło się zupełnie inaczej. Z wykształcenia jestem architektem, z zamiłowania muzykantem i wierzę głęboko, że to mi w życiu wystarczy, by przetrwać.

Rodzina, muzyka - znajdujesz czas na projektowanie? Czy któryś z budynków na Podhalu jest Twojego autorstwa?

Stoi kilka budynków mojego autorstwa, teraz, na wiosnę ruszamy z budową kolejnego. Architektura jest dobrą odskocznią od muzyki, pomaga mi się wyciszyć, zdystansować, dlatego, gdy mam tylko czas i siłę, to projektuję.

Projektując, nawiązujesz do korzeni? Czy wątki góralskie pojawiają się w Twoich projektach?

Wszystko zależy od tego, gdzie dany budynek ma powstać. Jeżeli ma stanąć na Podhalu, to jest to oczywiste. Jeśli w innych rejonach Polski, niekoniecznie, aczkolwiek była kiedyś taka koncepcja, żeby styl zakopiański stał się stylem narodowym. Myślę, że przemycanie ludowości w nowoczesnej architekturze może być i jest ciekawe.

 

 

DZIECIŃSTWO I POCZĄTKI

 

Wychowałeś się w Kościelisku - z czym kojarzy Ci się to miejsce?

Z pięknymi krajobrazami, poczuciem wolności, dziadkiem, babcią, moja rodziną.

Zakopane kiedyś czy teraz? Nadal patrzysz na nie oczami dziecka? Co przemyciłbyś z tamtych Tatr do Warszawy?

Tęsknie za Zakopanem, które widziałem oczami dziecka, ale wiem, że czasu nie da się cofnąć. Gdy teraz przyjeżdżam do mojego rodzinnego Kościeliska, wszystko wydaje mi się jakieś mniejsze, zupełnie inne niż to, co pamiętam z dzieciństwa. Najbardziej brakuje mi ludzi, którzy odeszli.

Kiedy zacząłeś grać? Od czego się zaczęło? Czy wówczas zadecydowałeś, że będziesz muzykiem?

W szkole podstawowej wiedziałem, że chcę zostać architektem, ponieważ był nim mój starszy brat i bardzo podobało mi się to, co robił. Mogę śmiało powiedzieć, że zaraził mnie miłością do architektury. Muzyka w mojej rodzinie była od pokoleń, mam to w genach. Nie dało się przed tym uciec, ani też nie miałem takiego zamiaru, to nieodzowna część mojego życia.

 

OJCOSTWO

 

Do bycia ojcem musiałeś dojrzeć?

Myślę, że tak. To ważne, by być na to gotowym. Wtedy jest się świadomym ojcem. Można czerpać z tego radość pełnymi garściami, obdarowywać nią innych, a przede wszystkim swoje dzieci.

Kto wybrał imię dla córki - Ty?

Tak, ja.

Swoją córkę wychowujesz w góralskim duchu, zgodnie z tradycyjnymi wartościami? Jak często bywacie na Podhalu?

Bywamy na Podhalu tak często, jak to możliwe. Ona jest jeszcze malutka, ale już wie, że na gumowce mówi się bacioki. Na pewno będę ją wychowywał w duchu góralskim, bo sam tak zostałem wychowany - to dawało mi siłę i poczucie tożsamości.

Śpiewasz "jednocześnie chcę i lękam się"? Jakich błędów jako ojciec chciałbyś uniknąć?

Najlepiej jest ich nie popełniać, ale wtedy ciężko byłoby się czegokolwiek nauczyć. Nikt nie jest idealny i każdemu się zdarza popełnić jakiś błąd.

 

LATO

 

Wakacje przed nami znajdujesz co roku czas na wypoczynek? Jak relaksuje się i odpoczywa Sebastian Karpiel-Bułecka?

Zwykle staram się wyjeżdżać za granicę, znaleźć jakieś spokojne miejsce, ale zdarza mi się też wakacje spędzać w Polsce. Uważam, że nie powinniśmy mieć kompleksów, żyjemy w pięknym kraju.

Mamy czas redyku - wrócę więc do korzeni - robiłeś kiedyś sam oscypki?

Nie, w życiu nie robiłem, ale wiem, gdzie można kupić dobre.

Co latem na Podhalu smakuje najbardziej?

Zyntyca.

Dziękuję w imieniu wszystkich czytelników, a zwłaszcza czytelniczek, natomiast w imieniu redakcji za Wikipedią cytujemy:

"Zentyca - serwatka z mleka owczego ściętego podpuszczką(...)" "To downo już nasi dziadowie wiedzieli, że zyntyca to i na płuca jest najlepso, na wrzody, na kaca, na odchudzanie, w pole dobro, bo się po niej jeść i pić nie chce."

AUTOR: Dominika Bukład

Dodaj komentarz

Komentarze