Spod Tatr

Śniadanie na najwyższym poziomie?

Śniadanie

na najwyższym poziomie?

Tylko w Restauracji Poziom 1959

 

Do najwyżej położonej restauracji w Polsce, która mieści się w budynku górnej stacji Polskich Kolei Linowych na Kasprowym Wierchu, docieramy z Kużnic nowoczesną, wysokogórską „taksówką” - wagonikiem kolei wybudowanej ponad 80 lat  temu. Już sama nazwa nie jest przypadkowa - główna sala restauracyjna leży właśnie na wysokości 1959 m n.p.m., co rzeczywiście czyni ją najwyżej zlokalizowaną restauracją w Polsce.

 
 

Wystrój zachwyci wielbicieli nowoczesnych wnętrz z lekkim technicznym „twistem”. W aranżacji wykorzystano m.in motywy rolek kolei linowej, a kominek zaprojektowano na wzór wagonika. We wnętrzu dominuje biel i szarość, drewno oraz stal. Elementy srebrnej blachy aluminiowej i stali kortenowskiej są intrygujące. Jest nowocześnie, ale jednocześnie przytulnie. W całość wkomponowano ławki jak z dworcowej poczekalni i charakterystyczne loftowe lampy. Oryginalne umeblowanie,  designerskie dodatki, a do tego magiczne widoki! Przez wielkie okna do środka zaglądają tatrzańskie szczyty i wiosna.

 
AUTOR
Ewa Pustelnik: kolekcjonerka wspomnień,
Marketing Specialist & Event Manager


Jajecznica na maśle

Jest godzina 8 rano, czeka na nas uśmiechnięta obsługa, a w powietrzu unosi się zapach świeżo parzonej kawy. Zajmujemy stolik przy oknie z zapierającym widokiem na Tatry Zachodnie i Dolinę Gąsienicową. Zachłystuję się błękitem i bliskością  natury. Zamawiamy jajecznicę na maśle podawaną w miedzianych patelenkach jak z modnych wielkomiejskich śniadaniowni. Smakuje domowo. Ciekawa jestem funkcjonowania najwyżej położonej restauracji w Polsce, więc zagaduję obsługę.  Dowiadujemy się o „wietrznych problemach restauracji”. Kiedy halny duje, wtedy nie działa kolej na szczyt i nie dowozi ani pracowników, ani towaru do restauracji. Po prostu restauracja nie działa. Tym bardziej cieszę się, że dzisiaj mogliśmy  komfortowo wjechać na szczyt i przy pięknej pogodzie cieszyć się wiosną. Po śniadaniu kierujemy się na tatrzańskie szlaki. Wielu mówi o Kasprowym Wierchu (który nie jest przecież najwyższym szczytem tatrzańskim, ale na pewno  najukochańszym). Zakopiańczycy kochają to miejsce od ponad stu lat miłością odwzajemnioną, łączącą miasto z górami. Czasami na nogach przemierzają trasę na szczyt niezależnie od pory roku, zachłystując się górskim powietrzem i krajobrazem.


Schabowy z kompotem

Wracamy na obiad. Przejedzeni wyszukanymi potrawami wielkomiejskich restauracji zamawiamy po prostu „naszego schabowego” i kompot. Smakuje tak jak powinien. Deser postanawiamy zjeść na tarasie. Mocne kwietniowe słońce opala  zrelaksowanych, wypoczywających na leżakach turystów, wsłuchanych w ciszę tatrzańskich szczytów. Zakochując się w tym miejscu, zrozumiałam, że są tacy, którzy bez wizyty na Kasprowym Wierchu nie potrafią sobie wyobrazić pobytu w  Zakopanem. Dołączam do ich grona. Wrócę tu po te widoki, potęgę natury, która daje siłę i schabowego smacznego „tak po prostu”!

 
 

Fot. Fotografia Pietruszka

Dodaj komentarz

Komentarze