Rekreacja

Kilometry dla twardzieli

Kilometry dla twardzieli,
czyli bieganie w Tatrach
 
Parafrazując piosenkę śpiewaną przez Jerzego Stuhra: „biegać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej”. Chodzi jednak o to, aby biegać lepiej, zarówno pod względem techniki, jak i wyników. Szczególnie dotyczy to biegania po górach, które jest bardziej wymagające niż bieganie po płaskim. Jak zatem biegać, żeby nie zrobić sobie krzywdy? Na co zwrócić szczególną uwagę? I jak przygotować się do biegania w wymagających górskich warunkach?

 

 

Mówi się, że bieganie to jedna z najbardziej intuicyjnych i naturalnych dla ludzkiego ciała czynności. W czasach prehistorycznych szybkie przemieszczanie się na własnych nogach było nie do przecenienia, zwłaszcza podczas ucieczki przed drapieżnikami. Wraz z rozwojem cywilizacji straciło nieco na znaczeniu jako aktywność zapewniająca przeżycie - zastąpiła ją umiejętność posługiwania się bronią.

 

Ale nawet w czasach starożytnych bieganie od czasu do czasu ratowało życie, czego najlepszym przykładem jest bieg posłańca z Maratonu do Aten. Filippides - bo o nim mowa - niósł wiadomość o tym, że po przegranej bitwie pod Maratonem perskie statki wyruszyły w stronę bezbronnego polis. Pierwszy maratończyk ostrzegł miasto przed zagrożeniem, po czym padł martwy. Swojego życia nie uratował, ale mieszkańcy Aten zostali ostrzeżeni. Tyle legendy.

 

Dziś długodystansowe bieganie stało się dla wielu osób sposobem na utrzymanie dobrej formy i sprawności fizycznej. Specyficzną odmianą tego sportu jest bieganie po górach. O jego tajniki zapytaliśmy Przemka Sobczyka, zakopiańczyka i zwycięzcę Biegu Ultra Granią Tatr.

 

> 10 km: Kuźnice - Kalatówki - Ścieżka nad Reglami - Sarnia Skała - Dolina Strążyska.

> 15 km: Kuźnice - Hala Gąsienicowa - Kasprowy Wierch - Przełęcz pod Kopą - Dolina Kondratowa - Kuźnice.

 

Najtrudniejszy pierwszy krok

Bieganie po górach może być wyzwaniem nawet dla średniozaawansowanego biegacza. Strome podbiegi to większe niż zazwyczaj obciążenie dla serca i mięśni. Tu dystans przestaje się liczyć; istotniejsze staje się przewyższenie. - Każdy ma swój Everest, dlatego na początku biegowej przygody w górach nie należy porywać się na strome i długie podbiegi. Najważniejsza jest głowa, bo ciągłe zmiany tempa i zmieniające się warunki pogodowe wymagają przede wszystkim dobrego rozpoznania swoich możliwości i wyobraźni. Zacząć można od marszobiegów, spokojnych wybiegań po dolinkach i łatwiejszych szlakach. Góry poczekają - mówi Przemek Sobczyk.

Zbieganie - choć mniej obciążające dla serca - jest z kolei testem stanu kolan. Niby całą pracę wykonuje siła grawitacji, ale zbyt szybka droga w dół bez dobrej techniki to murowane bóle mięśniowe, a być może i jakaś poważniejsza kontuzja. Lepiej hamować, niż się rozpędzać.

 

Gdzie i jak biegać w Tatrach?

Początkujący mogą wybrać się do Dolinki Reglowej, na Rusinową Polanę, czy do Doliny Kościeliskiej. Droga pod Reglami i Ścieżka nad Reglami również sprawdzą się w charakterze trasy biegowej. Osoby regularnie biegające po górach na pewno docenią bardziej wymagające szlaki: granią wokół Chochołowskiej czy z Kościeliska przez Czerwone Wierchy do Kuźnic. - Ja zaawansowanym biegaczom nizinnym na początek polecam trasę o długości około 15 km i przewyższeniu 1000 metrów. Każdy poczuje, ile jeszcze pracy przed nim - śmieje się sportowiec.

W bieganiu po górach na każdym poziomie zaawansowania bardzo ważne jest odpowiednie trailowe obuwie oraz plecak z prowiantem i dodatkowym sprzętem. - Na rynku dostępnych jest wiele modeli butów przeznaczonych do biegania w terenie. Od tradycyjnych butów biegowych różnią się przede wszystkim agresywnym bieżnikiem, który zwiększa przyczepność na skale i na błocie. W niektórych modelach cholewka jest zbudowana z gore-texu, niemniej ja takich butów nie polecam - są zbyt sztywne, a w cieplejsze dni niepotrzebnie zaparzają stopy - mówi Sobczyk.

Do plecaka trzeba spakować wodę lub izotonik, jedzenie, telefon, coś od słońca i coś od deszczu.

 

Trzy rady od zawodowca

- Na szczęście góry nigdy nam nie uciekną. One są i będą. Dlatego na początku lepiej iść małymi krokami do celu, niż pędzić na złamanie karku. Bardzo ważna jest też dobra znajomość swojego ciała i jego możliwości, bo tylko w ten sposób możemy ocenić, na co nas stać. I trzecia bardzo istotna kwestia: bezpieczeństwo. Wychodząc w góry, sprawdzamy warunki pogodowe i prognozę na najbliższe 24 godziny, wybieramy odpowiedni strój, pakujemy do plecaka prowiant, ładujemy telefon „na maksa” i wpisujemy do niego numery TOPR, a także instalujemy aplikację „Ratunek”. Za granicą pamiętajmy też o ubezpieczeniu - podsumowuje sportowiec.

Autor: Ewa Szul-Skjoeldkrona

Dodaj komentarz

Komentarze