Osobowości

Józef Tischner - człowiek, filozof, ksiądz

Józef Tischner
Człowiek, Filozof, Ksiądz
 
„Czasami się śmieję, że najpierw jestem człowiekiem, potem filozofem, potem długo, długo nic, a dopiero potem księdzem” - tak o sobie mawiał. Znany jako kapelan „Solidarności”, kapelan Związku Podhalan, świetny kaznodzieja. Dla tych jednak, którzy się uważają za filozofów, przede wszystkim wielki myśliciel, który pozostawił po sobie ogromny naukowy dorobek...

 

 

Zdawałem u księdza Tischnera egzamin. Z filozofii pracy. Indywidualnie, tuż po jego wykładzie. Podchodzę. Ksiądz Profesor gdzieś się spieszył, więc po tischnerowsku uśmiechnięty zapytał:

- Hm... egzamin, filozofia pracy... A na ile umiesz?
- Nooo, na piątkę - odrzekłem cokolwiek zakłopotany, szóstek jeszcze wtedy nie było
- To daj indeks.
Wpisał.
- I pamiętaj, że uczciwość to podstawa filozofii pracy... Nie muszę chyba dodawać, że był to jedyny egzamin, do którego uczyłem się także po tym, gdy go już zdałem... I że do dzisiaj się staram zasłużyć na tę „piątkę” u Tischnera..

 

Przede wszystkim człowiek

Wykłady, książki, fenomenologia, aksjologia, metafizyka i etyka - ks. prof. Jzef Tischner zostawił po sobie wielki dorobek naukowy. Nie podważając jego autorytetu naukowego, warto jednak podkreślić, że był on przede wszystkim błyskotliwym, pełnym humoru, uśmiechniętym człowiekiem, który rozumiał ludzi. Był przede wszystkim Człowiekiem. Pewnie dlatego zajmował się filozofią dialogu i pewnie dlatego napisał Filozofię dramatu - książkę o każdym z nas, mniej lub bardziej świadomym siebie, odkrywającym prawdę życia w relacjach z innymi. Tworzymy i przeżywamy nasze codzienne dramaty na scenie świata, szukając kontaktu, a może i relacji z Reżyserem przedstawienia... Zadajemy sobie pytania o to, co trwałe, co ma sens, co można i trzeba zmienić, a z czym się po prostu pogodzić.

 

Góral w krwi i kości

Ksiądz Józef Tischner był także prawdziwym Góralem. Oddajmy mu ponownie głos, niech sam o sobie i swoich korzeniach opowie:

„Moje pierwsze kontakty z obiektywną rzeczywistością miały miejsce w Łopusznej pod Nowym Targiem. Pod domem był Dunajec, a za oknami góry. Nieopodal domu stoi dworek Tetmajerów. Tetmajer nie tylko przez dworek, ale przede wszystkim przez teksty, był towarzyszem mojej młodości. Ale jeśli chodzi o głębsze zakorzenienie w góry, to mam je poprzez rodzinę matki, z domu Chowaniec, urodzoną w Jurgowie. Jej rodzina przyszła tam z okolic Poronina i byli oni właścicielami polan w Tatrach. Jako dziecko karmiłem się żętycą, właśnie stamtąd pochodzącą. Zapamiętałem gwarę góralską, dzięki nieżyjącemu już Góralowi, o którym mówili, że nazywał się Wawrzek i który przychodził do dziadka. Ja często go słuchałem i bardzo mi się podobało to, jak mówił.

 

Często powtarzam, że żadna filozofia nie jest prawdziwa, jeśli nie da się jej przełożyć na język góralski. I zdarza mi się, że to kryterium dopasowuję do różnych referatów, poglądów, z korzyścią dla sprawy”.

Tak właśnie Tischner filozofował - prosto, rozsądnie i blisko rzeczywistości. A prawda jest dla Górali ważna. Wiele są w stanie zrobić, by swoją prawdę udowodnić i obronić. Tischner stworzył więc Historię filozofii po góralsku. Po mistrzowsku posługując się gwarą i humorem, zreferował wyrafinowane poglądy i losy filozofów. Nie unikał przy tym najbardziej nawet wymagających pojęć metafizyki czy teorii poznania: nicości, stworzenia, wolności, ludzkiego losu, przeznaczenia, dobra i zła, poznawalności świata, poczucia sensu czy wreszcie śmierci i tego, co nas czeka po niej.

 

Zrozumienie istoty góralszczyzny

Sam Tischner powiedział kiedyś, że zależy mu na tym, by „skrystalizować ideę góralszczyzny”. Na pewno ją rozumiał, czuł i umiał przełożyć na język Polaków z nizin. Jako filozof i Góral odważnie i precyzyjnie nazywał i odróżniał: mądrość od mędrkowania, prostotę od prostactwa, zło z wyrachowania od błądzenia naturalnego dla ludzi z pasją, prawdę od kłamstwa, autentyczność od podróbek i pozerstwa czy - jak byśmy to dziś powiedzieli - „ściemy”.

Niektórzy twierdzą, że góralszczyzna taka, jaką kochał i opisywał Tischner, już nie istnieje. Oby tak się nigdy nie stało.

 

Tischnerowska wolność

Przywołam na koniec próbkę góralskiego filozofowania Tischnera, które pamiętam z jego krakowskich wykładów: „Nigdy się nie czujesz tak wolny, jak w tańcu, a przecież jaką głupotą by było tańczyć wbrew kapeli, która gra”. Tak Ksiądz Profesor definiował nam wolność i jej grę z przeznaczeniem. Tak myślą i czują Górale - silni ludzie, którzy rozumieją majestat gór i tego wszystkiego, co większe od nich. No i wiedzą, co to znaczy dobra zabawa przy skocznych rytmach kapeli...

Autor: Dariusz Duma Filozof, konsultant biznesowy, przedsiębiorca, miłośnik gór i góralszczyzny.
Zdjęcia: materiał prasowy wydawnictwa Znak

Dodaj komentarz

Komentarze