Kultura i sztuka

Kanony góralskiej urody

Kanony

góralskiej urody

i co z tego wynika

 

Wszystkie znaczące kultury świata, prócz ponadczasowych dzieł sztuki, wykształciły też własny, niepowtarzalny kanon urody niewieściej. Dawne, pulchne piękności - nie tylko europejskie, rubensowskie, ale i egzotyczne, afrykańskie - dziś już nie mogłyby liczyć na zachwyt płci przeciwnej. To, co karmiło wyobraźnię naszych przodków, pozostało w cenie chyba jedynie na Podhalu.

 

Nasi ojcowie, stryjowie, dziadkowie radzi widzą kobiety z widoczną nadwagą. Ba, jeden z moich najstarszych krewnych ożywiał się dopiero na widok baby z kilkudziesięciokilogramową nadwyżką?! Bardziej w kierunku Wenus z Willendorfu niż Wenus z Milo:

Tako sie mi podobo, co syrokie krziyze mo A nie takie fifidło, co mo zadek jak sydło!

Zgodnie z tradycją podhalańską ceniło się zdrowie, krzepkość i potencjalną, czyli widoczną gołym okiem, łatwość rodzenia dzieci. Dziś kanony góralskiej urody bardzo się zmieniły, co widać choćby na wyborach Nośwarniejsej Górolecki w Białym Dunajcu, które co roku przyciągają rzeszę znawców. Śwarnych dziewcont na Podhalu nie brakuje. Z nadwagą już trochę gorzej, bo straciła na atrakcyjności - może dlatego, że dziś o nią nietrudno. Golonki, zioberka i ciostka wyparły z codziennej diety moskolicki, kluske i warmuz - wystarczy chwila nieuwagi... Oprócz urody, śwarno dziywcyna powinna też być robotna, zręczna, uzdolniona artystycznie (szczególnie w śpiewie i tańcu), pięknie ubrana. Jednym słowem - sykowno.


Może być i mała czarna

W czasie Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich, gdy do Zakopanego zjeżdżają górale z całego świata, przedstawicielki „światowych” góralek także walczą o tytuł Nośwarniejsej. Po wystawionych przez zespoły kandydatkach widać, co ceni się w ich kraju. Np. Turcy i Włosi wystawiają szczupłe, zwykle dość rosłe blondynki, choćby tlenione, bo krąglejszych, niskich brunetek u nich zatrzęsienie. Na Podhalu ceniono przede wszystkim czarne włosy i czarne oczy, które były u nas rzadko spotykane - siwe ocy ładne, ale nie paradne, corniejse ładniejse, bo i paradniejse. Wzrost nie był tak istotny:

 

AUTOR

Krzysztof Trebunia-Tutka: architekt, muzyk, kompozytor, autor tekstów i pedagog Góral hołdujący tradycji i walczący o jej przetrwanie



Malućkie dziywce mom, duzej mi nie trzeba,

coz mi po grabinie, nie póde do nieba

Malućkie dziywce mom, malućkie mi słuzy

Bo z małyj fajecki, to sie dobrze kurzy...

Rys.: Władysław Trebunia-Tutka


Odwrotnie niż dziś chwalono rumiane policzki, bo bladość mogła świadczyć o anemii. Więc dziewczęta wdzięcznie się usprawiedliwiały:

Powiadajom na mnie, ze jo nie cyrwono Ej,

w lesie trowka rośniy, ej, nie kozdo zielono.

Na zawsze jednak zapamiętałem definicję urody kobiecej mojego krzesnojca - Jędrzka Trebuni-

-Tutki z Krzeptówek: głowa wysoko, pierś syroko, zgrabno zadnio kara i podciynto pyncinka - pokozem ci kie na koniu... A ja, jego nieodrodny krześnik, przestrzegam:

Włosy mo jak psiontko, ocy jak kocica,

w tońcu wiewiórecka, w doma niedźwiedzica

Kiebyś se ty chłopce tom chudobe dostoł

Tobyś nic nie robiył - stale byś jom bośkoł?

 

Co innego serce, a co innego rozumRys.: Władysław Trebunia-Tutka

Uroda ważna rzecz i wiadomo nie od dziś, że co innego serce, a co innego rozum. Dlatego dziewczęta (nie tylko góralskie) wybierają, przebierają, a potem i tak wychodzą za mąż za najmajętniejszego we wsi, choćby był tylko trochę ładniejszy od diabła. Starodawne śpiewki zapamiętały tę mądrość, a współczesne panienki chętnie przyśpiewują: W moim ogródecku rośnie mirt kopiaty, fto fce chodzić ku mnie musi być bogaty. I jeszcze: Posła by jo za cie, zakopiański dziadu - jo by owoc jadła, a ty ni mos sadu! Ale o tym później. Gdyby zapytać młodych Góralek, jakich chłopców rade widzą i gotowe byłyby naprawdę stracić dla nich... głowę, z pewnością odpowiedzą - śwarnyk! Ale co to właściwie oznacza w dzisiejszych, walczących ze stereotypami, czasach? Słownik gwary Zakopanego i okolic Juliusza Zborowskiego podaje: „śwarny”- przystojny, szykowny, dziarski. Inne słowniki gwary dodają: obrotny, dzielny, ładny, morowy, na  poziomie. Śwarni bywali juhasi, tonecnicy, zbójnicy. Mężowie - rzadziej, chyba że cudzy. Zdarza się, że nasze dziewczęta zachwalają swoich chłopów, którzy dobrze gotują, opiekują się dziećmi, są wrażliwi, współczujący. Choć wystrzegam się wszelkich szowinizmów, trudno mi sklasyfikować takiego mężczyznę jako śwarnego, bo już w XIX w. przestrzegano nowożeńców:

 

Chłop sie niek nie mieso w babskie zatrudnienie, bo jedno i drugie mo swe przeznacenie. Tradycja święta rzecz. Jeszcze gorzej ma się sprawa z chłopcami, hmm... z nizin. Cherlawa postać, rozwichrzona fryzura albo wygolony „na kask”, portki

zwisające z wiadomej części ciała, a u boku, niczego sobie, zachwycona panienka, niosąca ciężki plecak! Albo wypucowany elegant z modnego nurtu dandysów, rozprawiający ze swoją lubą o sposobach pielęgnacji paznokci. Na gustach nizinnych za bardzo się nie znam, a Pon Bóg mo róznych lokatorów, jak mawiają starzy Górale.

 

Fot. ze zbiorów Kazimierza UrbańczykaTo jaki jest ten wymarzony Góral?

Na szczęście ideał męskiej urody góralskiej ma się dobrze. Utrwaliły go śpiewki, w których dziewczęta, zniewolone ich urodą, porównywały chłopców do smreków, jesionów i limb. A góralski taniec do dziś jest kryterium męskości - chłopiec

prezentuje w nim swoją gibkość, zwinność i temperament. I nie da się ukryć, czemu służy również góralskie odzienie, które podkreśla długość nóg i zgrabność figury albo też bezlitośnie obnaża jej brak. Niewskazane są: zmięty kapelusz, workowata szara koszula, zbyt luźno zapięty opasek lub, uniemożliwiające jego założenie - zwisające albo wzdęte brzuszysko. Nadal w cenie są też włosy na męskiej głowie, a kręte w szczególności: Mom jo kochanecka jako kropla rosy -ładniućki, zgrabniućki, krencom sie mu włosy?

 
Fot. ze zbiorów Kazimierza Urbańczyka
 

Zalotny śpiew

Dziś już wiadomo, że również umiejętność gry na instrumencie i piękny, wierchowy śpiew to gwaranty męskiego powodzenia, choć do niedawna uważano, że stu ryboków, stu gołymbiorzy i stu muzykantów to trzysta dziadów.

Owieczki pasą się na polanach, słoneczko świeci ucciwie, czas i pogoda zachęcają do zalotów. Górale, obdarzeni mocnymi głosami i przeświadczeni o swojej wyjątkowości, śpiewają swoim wybrankom:

Kiebyś miała rozum i do ludzi zdanie

Tobyś mnie kochała za samo śpiewanie.

Dziewczęta góralskie niełatwo nabierają się na takie przechwałki. Potrafią też rezolutnie i mało skromnie odpowiedzieć:

Ej, zalecali mi sie, jo sie ino śmioła

Ej, jo se nie takiego bez sitecko sioła

Kochałak jednego nic sie mi nie stało

Teroz bedem siedmiu, bo mi jeden mało

Poniechoł mie jeden, jo se ik mom siedem

Siedem siedemdziesiąt na koździutki miesiąc.


Uroda, śpiew, ale i? dudki

W zalotach i ostatecznym wyborze kartą przetargową jest zamożność. Chciałoby się dodać, że w dzisiejszych czasach również wykształcenie, ale tylko w wyjątkowych przypadkach. Najlepiej, jak bogaty i wykształcony, na przykład ekonomista.

W takim najłatwiej się zakochać.

W moim ogródecku rośnie mirt kopiaty

Fto fce chodzić do mnie - musi być bogaty

Choć-ek jo chudobno, chudobnego ojca

Ale se uwiede bogatego chłopca.

Niby logiczne, ale... trochę żal. Coraz gorzej u nas z tą romantycznością: posiady przy watrze, spacery przy księżycu i czułe słówka mogą zaginąć w mrokach dziejów. I kiedyś, i dziś wszystko może się odbyć na odległość. Juhasi paśli owce wysoko na halach, a dziewczęta wypasały krowy w dolinach, przy potokach. Nie było liścików, telefonów - trzeba było śpiewać głośno, donośnie, wręcz krzykliwie, aby być słyszanym i rozpoznanym:

Ej, cyja ty, cyja ty - pódzies se mnom do jaty

Nie pytoj sie cyja jo, pódzies ty, to póde jo!

Sama lygom pod kolibom, przyjdźze ku mnie gęby ci dom

Gęby ci dom, gęby ci dom, jesce ci sie na co przydom.

Obiecanki, cacanki, a już parę miesięcy później: Oroj, chłopce, oroj... I tak od wieków. Ale żarty na bok - na szczęście, choć pragmatyzm ciągle ma się dobrze, wciąż zakochujemy się wbrew wszystkiemu i wszystkim w tych, których wybierają nasze szczere, góralskie serca.


 

Dodaj komentarz

Komentarze