Kultura i sztuka

Kutasy, kierpce i ciupagi

Kutasy, kierpce i ciupagi
 Czyli rzecz o stroju górali podhalańskich
 

 
Kiedy w połowie XIX w. słynny polski folklorysta Oskar Kolberg przemierzał Podhale w poszukiwaniu materiałów do kolejnego tomu swoich Dzieł Wszystkich, był jednym z niewielu, którzy zapędzali się w owe strony. Ten położony u północnego podnóża Tatr region był stosunkowo słabo spenetrowany przez obcych. Ze względu na ukształtowanie terenu, gęste lasy, brak dróg i surowy klimat dostęp do Podhala był znacząco utrudniony. Dzięki temu kultura Górali podhalańskich, podlegająca bardzo ograniczonym wpływom zewnętrznym, mogła przez wieki przetrwać w praktycznie niezmienionej formie.

 

Po zdrowie tylko do Zakopanego

Radykalne zmiany dla Podhala przyniosło silne zainteresowanie regionem ceprów czyli nie-górali. Za „odkrywcę” Zakopanego uważa się znanego warszawskiego lekarza Tytusa Chałubińskiego, który reklamował miasto pod Tatrami jako miejsce o wyjątkowych walorach leczniczych. Umiłowanie góralszczyzny było specyficzną odmianą XIX-wiecznej chłopomanii, w której splatały się fascynacja podhalańskim folklorem, podziw dla tężyzny fizycznej Góralek i Górali oraz przekonanie o dobroczynnym wpływie górskiego klimatu na zdrowie fizyczne i psychiczne miastowych.

Chęć obcowania z Podhalem na co dzień i podreperowania zdrowia doprowadziła do „najazdu” ludzi spoza. Bywanie w Zakopanem stało się obowiązkiem dla wszystkich osób, które chciały się „liczyć” w towarzystwie. To właśnie wtedy Witkacy stworzył styl zakopiański, tak charakterystyczny dla architektury, bez którego nie wyobrażamy sobie dziś Tatr i Podhala. Wszystko to przełożyło się na duże zmiany tradycyjnej kultury Górali podhalańskich, wpływając też na noszoną przez miejscowych odzież, a szczególnie strój kobiecy.

"Górale noszą gunie długie, aż za kolana sięgające, i kapelusze okrągłe z dość wielkimi skrzydłami, a na kapeluszach mają obwiązki z drobnych muszelek nanizanych na sznurek, a które w Kieżmarku nabywają. Pasy ich, dwu lub trzyskórne, ciężkie i miąższe, że kula mogłaby się od nich odbić w swym pędzie."

Góralski Versace

Andrzej Siekierka to podhalański krawiec, który z sukcesem szyje stroje tradycyjne na nowoczesną modłę. O swoim krawiectwie mówi, że czerpie z tradycji, ale kreatywnie ją modyfikuje - eksperymentuje, wprowadza nowe elementy, przetwarza wzory. W ten sposób powstają unikatowe kreacje w stylu siekierkowskim. Niby góralskie, ale jednak nie do końca. Na strój od Siekierki czeka się miesiącami - haft na kaftanie potrafi zająć nawet miesiąc! Ale nikt się nie skarży, bo wie, że Siekierka zawsze uszyje coś wyjątkowego. Nie na darmo nazywają go "góralskim Versace".

 

Szata, która zdobi człowieka

Strój podhalański jest ubiorem o udokumentowanej tradycji, co pozwala prześledzić jego zmiany na przestrzeni dziejów. Najwcześniejsze wzmianki o tradycyjnym odzieniu Górali datują się na wiek XVIII. Dziś strój ten nadal podlega przeobrażeniom i jest reinterpretowany przez współczesnych krawców.

"Kobiety wysmukłe i schludne, ubierają się na co dzień w spódnice płócienne, farbowane na ciemnoniebieski kolor i w takież same fartuchy lub i płachty, które noszą często na sposób naszych mantyli: na głowie lub na szyi. Świąteczny strój ich całkiem biały."

Męski strój podhalański zmienił się niewiele. Przeobrażeniom uległo przede wszystkim zdobnictwo, które skomplikowało się zarówno pod względem formy, jak i kolorystyki. Natomiast do dziś stosowane są te same surowce - płótno lniane czy skóry - i kroje. Sam strój zachował wszystkie najważniejsze elementy - charakterystyczny kapelusz z muszelkami, sukienne portki z parzenicami, przypominające poncho cuchy pełniące rolę okrycia wierzchniego, kierpce, ozdobione haftami koszule, skórzane pasy i serdaki, czyli kożuszki bez rękawów. Oczywiście nieodzowną jego częścią jest też ciupaga, która spełnia rolę laski, czekana i broni.

Z kolei strój kobiecy łatwo ulegał modom i poddawał się silnym wpływom z zewnątrz. Tak jak w przypadku ubiorów kobiecych z innych stron Polski, tak i tu miastowa moda odcisnęła swoje piętno. I tak dziś Góralki noszą krótkie spódnice z kwiecistych tkanin tybetowych, koszule z dużymi kołnierzami i ażurowymi haftami na rękawach, aksamitne gorsety zdobione haftem koralikowym i cekinami oraz kierpce. Kolorowe wzory i bogate zdobienia zastąpiły dawny odświętny strój biały. Nie zmieniła się jedna rzecz - korale, które tak jak przed wiekami są zakładane na szyję.

"U szerokich otwartych rękawów [Juhasów z Zakopanego] wiszą kutasy z kolorowych paciorków i inne świecące ozdoby. Pas szerszy jeszcze niż zazwyczaj (na 8-10 cali) z mnóstwem na nim guziczków mosiężnych, łańcuszków i rzemyczków, a wewnątrz ukryte kieszonki służą do przechowywania fajki, noża i różnych drobiazgów. Dalej serdak, to jest kożuszek krótki do pasa, bez rękawów, pod nim równie krótka koszula. (...) Kapelusz okrągły, przylegający, z wąskim rondem, ozdabiają suto łańcuszkami, paciorkami i piórem z jakiego ptaka."

Dresy z parzenicami

Elementy góralskich zdobień są bardzo chętnie zapożyczane przez młodych polskich projektantów i umieszczane na odzieży codziennej. W ofercie różnych marek można znaleźć dresy z parzenicami, koszule stylizowane na góralskie, a nawet dżinsy czy płaszcze z wszytymi płatami kwiecistych materiałów zwykle używanych do szycia spódnic.

 

Wszystkie cytaty pochodzą z Tomu 44 Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga „Góry i Pogórze”.

Autor: Ewa Szul-Skjoeldkrona | Podczas pisania artykułu autorka korzystała ze strony internetowej strojeludowe.net

Dodaj komentarz

Komentarze