Kultura i sztuka

Bryndza czy ciupaga...?

Bryndza czy ciupaga...?

Czyli kilka słów o gwarze podhalańskiej

 

Wciąż żywa, nierozerwalnie związana z kulturą, historią i etnografią Tatr, rozsławiona przez młodopolskich pisarzy - gwara podhalańska. Rozpoznają ją, a zwłaszcza jej charakterystyczne słownictwo, mieszkańcy nawet najdalszych regionów Polski. Co jednak jest w niej typowo góralskie, a co staropolskie i jak duży wpływ na nią miały języki sąsiadów?
 

 

Język Podhala inspirował od dawna

Gwara mieszkańców Tatr od wielu lat jest przedmiotem zainteresowania niejednego artysty. Tatrzańską przyrodę rozsławił między innymi Adam Asnyk, natomiast Kazimierz Przerwa-Tetmajer w swojej poezji chętnie korzystał z bogatego słownictwa Górali. Podhale urzekło też Jana Kasprowicza. Tematyka tatrzańska pojawia się zarówno we wczesnej twórczości symbolicznej poety, jak i w utworach powstałych w ostatnich latach jego życia. Widać to szczególnie w tomie wierszy Księga ubogich, będącym franciszkańską apoteozą bliskości z naturą i pogody ducha. Tatry w okresie Młodej Polski przyciągały nie tylko ze względu na urzekającą naturę - potężne góry, zaprzeczające kruchości istnienia. Utożsamiano je również z pojęciem polskości.

Od lat nad gwarą podhalańską pochylają się również językoznawcy. W 2015 r. ukazał się pierwszy z dziesięciu planowanych tomów Ilustrowanego Leksykonu Gwary i Kultury Podhalańskiej autorstwa prof. Józefa Kąsia, językoznawcy i dialektologa. Co ciekawe, leksykon jest pierwszą obszerną publikacją dotyczącą nie tylko gwary podhalańskiej, ale języka jednego regionu w ogóle. To dowodzi niezwykłego bogactwa podhalańskiego słownictwa.

 

Nie mas ci jej, nie mas ci jej grajze, skrzypko, graj! ino ocy moje lecom het na świata kraj...

Kazimierz Przerwa-Tetmajer,

Na skalnym Podhalu

Co się wzięło od Słowaków, a co od Węgrów?

Gwara podhalańska jest typowym przykładem polskiej gwary pogranicza. Ze względu na bliskość innych języków, z którymi stykała się przez wieki, bogata jest w przeróżne zapożyczenia. Głównie ze słowackiego, ale też niemieckiego, wołoskiego czy ruskiego.

Typowa dla Podhala, a przy tym charakterystyczna również dla języka słowackiego, jest końcówka -uczki, zmiękczona do -ućki, w wyrazach typu malućki, bielućki. Wpływy słowackie widać też w warstwie leksykalnej, czyli w słownictwie. Wśród zapożyczeń są takie, które zachowały całkowicie lub w większości swoją słowacką formę, np. hore ‘góry’, smrek ‘świerk’ czy kohut ‘kogut’. Jest ponadto taka grupa wyrazów, która, owszem, została zapożyczona ze słowackiego, ale jednocześnie uległa spolszczeniu. I w tej grupie znajdą się m.in. takie wyrazy jak: hej ‘tak jest’, bywać ‘mieszkać’, durkać ‘stukać’.

Za pośrednictwem Słowaków język Podhala czerpał również z węgierskiego. Przykładem są wyrazy hołdomas ‘dożynki’, sumar ‘osioł’ czy gazda.

Obok słowackiego smreka w gwarze podhalańskiej może pojawić się też smerek. A to już z ruskiego. Z tego samego języka pochodzi prawdopodobnie forma ożyny, która oznacza ‘jeżyny’.

 

Z tamtej strony wody stoi hłopiec młody,

kieby mi go dali, pościłabyk środy,

środy byk pościłla, piątki byk susyła,

kie mi go nie dadzom, tobyk sie zabiła.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Na skalnym Podhalu

 

A co z bacą i bryndzą?

Wołosi przybyli na Podhale w XVI w. Trudno określić, czy byli to jedynie Rusini, zruszczeni Rumuni, czy prawdziwi Rumuni. Typowe dla Rumunów zapożyczenia w gwarze podhalańskiej mogły być przejęte zarówno od jednych, jak i drugich. Słowem rumuńskim, pochodzącym jednak z ruskiego, jest baca. Głoska c powstała pod wpływem mazurzenia, czyli wymowy głosek sz, ż, cz, dż jak s, z, c, dz. W innych obszarach wyraz ten przyjmie formę bacza. Z rumuńskiego wzięła się również bryndza i cap.

Czy nazwy miejscowości też są zapożyczone?

O wpływach różnych języków świadczyć mogą zresztą nie tylko wyrazy zapożyczone do słownictwa ogólnego, ale także nazwy własne, zwłaszcza nazwy miejscowości. I tak miejscowość Strążyska wzięła swoją nazwę z języka rumuńskiego i odwołuje się do wyrazu stronga (oznaczającego część zagrody dla owiec). Wpływ tego samego języka widać także w nazwach Magury, Kiczory czy Przypory (od rumuńskiego pripor oznaczającego stromy stok).

Cechy gwarowe nie tylko podhalańskie

Większość przybywających w polskie Tatry turystów, zresztą nie tylko z Polski, zauważy odmienność języka używanego przez autochtonów. Charakterystyczne wyrazy, akcent czy sposób wypowiadania poszczególnych głosek przykuwają uwagę niejednego przyjezdnego. Błędem może okazać się jednak uznanie ich wszystkich za typowo góralskie. Nie wszystko, co różni gwarę podhalańską od tzw. ogólnopolskiego języka literackiego, odróżnia ją również od innych gwar polskich. Przykładem jest mazurzenie. Ta cecha gwarowa dotyczy również większości obszaru Małopolski, Śląska, okolic Łodzi, a także całego Mazowsza, wliczając w to Mazury i Podlasie. Nie tylko w Tatrach powie się zatem capka, sałas czy zabka.

Kolejną cechą, która uchodzi za fonetyczną cechę gwary podhalańskiej, jest wymawianie głoski ch znajdującej się na końcu wyrazu jak k. Przykładowo: w górak zamiast ‘w górach’, strak zamiast ‘strach’. Tymczasem taka wymowa obejmowała kiedyś cały dialekt małopolski, a także ziemię sieradzką i wieluńską. Dzisiaj mówi się tak również na pograniczu małopolsko-śląskim oraz w niektórych regionach województwa wielkopolskiego. Innym przykładem jest tzw. pochylone a, czyli wymawianie go jako o (ptok zamiast ‘ptak’). To też nie jest wyznacznik języka Podhalan - taka cecha pojawia się także w innych gwarach.

Mieszkańcy Podhala używają wyrazów byłech, robiłech zamiast ‘byłem’, ‘robiłem’, wymawianych również jako byłek, robiłek. Jak się okazuje, takie formy są obecne nie tylko na Podhalu, ale generalnie w całej południowo-zachodniej Małopolsce, jak i m.in. na Śląsku, a także w południowej Wielkopolsce.

Ale jest też coś typowo podhalańskiego?

Istnieją jednak cechy wyróżniające gwarę podhalańską spośród innych polskich gwar. Jest nim m.in. typowo podhalański akcent wyrazowy na pierwszej zgłosce. Podhalanie powiedzą zatem dziywcynka albo panocku. Mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to cecha archaiczna języka polskiego. Takim akcentem posługiwano się na co dzień w dobie staropolskiej.

Co ciekawe, w polszczyźnie ogólnej grupy szi, żi, czi, dżi zamieniły się na szy, ży, czy, dży. W gwarach mazurzących oczywiście na sy, zy, cy, dzy. Tam jednak sy, zy, cy, dzy pozostały bez zmian. W gwarze podhalańskiej natomiast sz, ż, cz, dż pozostały w dawnych formach si, zi, ci, dzi, a dawne formy sy, zy zostały zmiękczone do si, zi. Geneza tego zjawiska, nazywanego archaizmem podhalańskim, sięga okresu prasłowiańskiego. W języku Górali usłyszeć zatem można sićko zamiast ‘wszystko’ czy citać zamiast ‘czytać’.

Wyjątkowość gwary podhalańskiej jest jeszcze widoczna w słownictwie. Typowo góralska będzie ciupaga, habryka ‘tytoń’, odolno ‘daleko’, odprawiacka ‘msza’ czy wyzdajać ‘wymyślić’.

 

 

Weź dwie gorztki susonych grzybecków

I zalej w gornecku zimniućkom wodeckom

Worz kwile Niek pochność grzybkowo

ukłoni sie ścianom

Wtej zalej kwaśnickom

Z becoski cer panom

Dej zawryć - mość olejem lnianym

A jakie to dobre Jezusku kochany.

Wanda Czubernatowa

 

 

A jak będzie poświęcone, bedom w domu leki

Nie trza będzie tracić casu gonić do apteki.

Zofia Graca, Ziele

 

 

Wyicie, cłek to ino całe zycie przemyśluje skąd by

tu naśperować pieniędzy. Tako to juz ta chytrość u 

cłowieka na te dutki.

Fragm. Legendy o Niebieskiej Dolinie spisana przez Jana Łapkę

Autor: Izabela Trojanowska

Dodaj komentarz

Komentarze