Masz charakter?

Masz charakter?

 

Ludzie gór to są ludzie z charakterem. Prawda niby dla wszystkich oczywista. Wypada się jednak zastanowić, czy to jest tak , że się najpierw ma charakter i to on człowieka w góry gna, czy też odwrotnie - wybierasz się w góry i tam odkrywasz , że to

one twój charakter kszta łtują? A mo że i jedno , i drugie

 

Co to znaczy mieć charakter?

Czy my w ogóle wiemy, o czym teraz mówimy? I czy warto o tym mówić? Co to znaczy człowiek z charakterem? Czy chcemy być ludźmi z charakterem? Co by nam to miało ewentualnie przynieść? A może to byłby w gruncie rzeczy kłopot? Nie  bez przyczyny przecież rasowi ludzie gór słabo się odnajdują na nizinach. Raz zasmakowawszy górskiej przygody, zawsze już chcą tam wracać, jakby się na nizinach nudzili. Z drugiej strony - nie sądzę, by ktokolwiek chciał być człowiekiem bez  charakteru? Nawet drink bez charakteru jakoś nas nie pociąga, cóż dopiero człowiek. Gdzie zatem szukać złotego środka, takiego charakteru „w sam raz”?


Zajrzyjmy do encyklopedii

Słownikowo człowiek z charakterem to jest „człowiek o wyraźnych cechach”. Jasno określony i zdefiniowany, mający własne zdanie, potrafiący je uzasadnić, a gdy trzeba - działać tak, by osiągnąć to, na czym mu zależy. Intuicyjnie dodajemy sobie, że pewnie nie musi zabiegać o aprobatę innych, wie, dlaczego i po co robi to, co robi. Ma przemyślane to, co najważniejsze - wartości i jasne poglądy. Trzyma się swoich przemyśleń. Jeśli już zmienia zdanie, robi to po namyśle. Potrafi się  przyznać do błędu i porażki, a niepowodzenia nie osłabiają jego motywacji. Jest jeszcze intuicja teatralno- -filmowa. Mówimy o aktorach charakterystycznych, wyrazistych charakterach, zdolnych grać bohaterów o mocnej tożsamości. Z drugiej  strony znamy ludzi i postacie „z twarzy podobne zupełnie do nikogo”. Tak patrząc na sprawę, stawanie się człowiekiem z charakterem wygląda na cel bardzo atrakcyjny. Pewnie też, wychowując dzieci, wolelibyśmy, żeby miały charakter - choć często rodzice  narzekają, że „charakterne” dziecko to nie jest najłatwiejszy prezent od losu.


Ludzie z charakterem

Czy tak pojętego charakteru można się nauczyć, czy trzeba się z nim urodzić? Przyjrzyjmy się, jakie psychologiczne i filozoficzne jakości są niezbędne, by można było o człowieku powiedzieć, że ma charakter.

 

Po pierwsze - poczucie celu

Nauka  od tysiącleci próbuje zdefiniować, czym się ludzie w istocie wyróżniają na tle reszty natury. Na czym to konkretnie polega, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, choć oczywiście mniej niż anioły? Odpowiedzi było wiele, żadna chyba nie była  dobra. Poczucie humoru? Właściciele psów się obruszą, bo przecież ich pupile potrafią się śmiać, a to mordką, a to ogonem. Myślenie? Wiele zachowań zwierzęcych wygląda na bardzo przemyślane. Racjonalność? Ludzkość niespecjalnie się  wydaje w swoich zachowaniach racjonalna, pojedyncze osobniki gatunku określającego siebie jako animal rationale tym bardziej? Okazuje się, że można szukać cech wyróżniających nas na tle reszty przyrody w zdolności do świadomego stawiania i realizowania celów innych niż tylko te związane z przetrwaniem i biologiczną ekspansją gatunku. Między innymi dlatego stworzyliśmy kulturę. Żeby coś o sobie opowiedzieć przyszłym pokoleniom, a sobie samym zapewnić doznania na  poziomie ducha, niekonieczne przecież dla czysto biologicznego przetrwania. Stąd też pewnie bierze się nasza zdolność do działań heroicznych, gdy dla wyższych wartości przekraczamy to, co nam nakazuje porządek natury bądź egoizm,  jednostkowy i grupowy. Definiowanie człowieka jako istoty celowej to piękna perspektywa. Osobnym pytaniem jest, na ile nam ta celowość wychodzi i na ile na dłuższą metę służy. 

 

AUTOR

Dariusz Duma: filozof, konsultant biznesowy, przedsiębiorca, miłośnik gór i góralszczyzny


Po drugie - wartości

Jest taki piękny fresk Rafaela Santi, Szkoła Ateńska, przedstawiający wszystkich wybitnych filozofów starożytności. W centrum Platon wzniesioną ręką pokazuje w górę, na niebo, gdzie należy według niego szukać tego, co cenne i wartościowe, co  nadaje sens życiu. Tam właśnie, w górze, odnajdziemy to, co pamiętamy jedynie jakby przez mgłę - idee i wartości, które oglądaliśmy twarzą w twarz, zanim zostaliśmy „wypchnięci” na ten świat, gdzie ideałów nie ma. To tłumaczy, dlaczego tak tęsknimy za dobrem, prawdą, pięknem, miłością czy sprawiedliwością. Wiele jesteśmy gotowi zrobić, żeby w naszym niedoskonałym świecie choćby zbliżyć się do tego, zatartego w dużej części, wspomnienia. Mamy ideały i jesteśmy gotowi w ich  imię wiele zrobić.

 
 

Tuż obok Platona stoi Arystoteles. Jego mocny gest mówi coś zupełnie odwrotnego: nie, Platonie, wprawdzie jestem twoim uczniem, ale mam absolutnie przeciwne zdanie. To, co wartościowe, jest tu i teraz - w nas i między nami - możemy to  odkrywać i realizować dlatego, że mamy taką możność jako ludzie. Mamy też dar wolności, dzięki któremu tworzymy i realizujemy samych siebie. Po to zostało nam dane życie, nasz czas. Noworodek to czyste możliwości, człowiek umierający to  kończąca się opowieść. Pełnia - niczego już nie będzie można dodać. Życie - wszystko, co się dzieje pomiędzy narodzinami a śmiercią - to ciągłe poszukiwanie i realizowanie naszego potencjału i talentów w zmienności świata.

 
 

Życie -- wszystko, co się dzieje pomiędzy narodzinami a śmiercią, to ciągłe poszukiwanie i realizowanie naszego pote ncja łu i tale ntów w zmienności świata ,



Życie

Miał rację Rafael, umieszczając Arystotelesa i Platona w centrum swojego obrazu. Duet ten na tysiąclecia wyznaczył tory ludzkiego myślenia i pojmowania rzeczywistości. Czy jesteśmy poszukiwaczami idei i przeznaczenia, które jest gdzieś dla  nas zapisane w gwiazdach? A może szukamy sensu tu i teraz, nawet być może w odniesieniu do jakiejś Istoty, która nas wprawdzie stworzyła, a jednak przez dar wolności co dnia mówi nam na nowo: myśl, czuj, decyduj, działaj, bądź sobą? Sprzeczność? Na to wygląda. Odtąd dzielimy się na platoników i arystotelików, idealistów i realistów. Niektórzy nawet mówią, że Arystoteles i Platon są jak dwa koła rydwanu, który jedzie przez historię z człowiekiem jako woźnicą - zawsze obok  siebie, a nigdy się nie spotkają?

I tak sobie żyjemy - niebo nad głową, ziemia pod stopami. Góry na szczęście pozwalają cokolwiek się do tego nieba zbliżyć. Doświadczyć wartości: prawdy, dobra, piękna, szczęścia. Jakbyśmy się jednak nie wspinali, trzeba wrócić. Spotkać się z  wartościami tutaj, z naszą cokolwiek ułomną i często stronniczo pojmowaną prawdą, egoistycznie rozumianym dobrem i miłością, pięknem, co jest podatne na gusta i mody, sprawiedliwością, co musi być po naszej stronie. I tu właśnie jest  niezbędny ten prawdziwy charakter. Odważnie powozić swoim rydwanem. Odnaleźć się między Arystotelesem a Platonem. Rozumieć swoje cele i ich poszukiwać, jakby były gdzieś już w niebie nakreślone, a jednocześnie aktywnie je sobie stawiać,  tworząc i rozwijając siebie. Mieć świadomość ideałów i nie przestawać o nie walczyć, a jednocześnie jakoś godzić się na nasz nieidealny świat. Cieszyć się nim i zmieniać go na miarę swoich możliwości.

Pomyśl o tym na najbliższej górskiej wędrówce, gdzieś bliżej nieba niż na co dzień jesteś...

Dodaj komentarz

Komentarze