Architektura

Moje praca

EWA SZUL-SKJOELDKRONA: Na stronie internetowej Pani firmy Rozmus Design przeczytałam, że Pani ulubiony styl to „nowoczesny z nutą góralszczyzny”. Proszę o nim więcej opowiedzieć.


KATARZYNA ROZMUS: Wszystko się zmienia i tak jak kiedyś secesja i modernizm miały wpływ na styl zakopiański, tak dzisiaj styl zakopiański znakomicie łączy się z nowoczesnym, co widać też w moich pracach. Dobrze wyeksponowane detale stylu zakopiańskiego świetnie odnajdują się we współczesnych wnętrzach. Pierwiastek nowoczesności połączony z elementami historii, zapożyczonymi z góralskiej chaty czy zakopiańskiej willi, dodaje przestrzeni oryginalności i  nieprzeciętności, dzięki czemu staje się ona ponadczasowa. Duże znaczenie ma też ewolucja formy i wzrost świadomości inwestorów (a zazwyczaj są to osoby bywałe w świecie), które skutkują oczekiwaniem, że przeze mnie wnętrze będzie nie  tylko funkcjonale, ale również reprezentacyjne. Trzeba pamiętać też o tym, że dzięki postępowi technologicznemu, mnogości dostępnych materiałów, wyższemu poziomowi umiejętności stolarskich i stale podnoszonemu standardowi wykonania  detali praktycznie nie ma ograniczeń dla naszej wyobraźni. A to z kolei pozwala na wcielanie w życie nawet najbardziej skomplikowanych realizacji.


Widzę, że Pani praca jest Pani pasją. Skąd zamiłowanie do aranżacji wnętrz?

O tak! Zdecydowanie praca to moja pasja, która oprócz pieniędzy daje mi też radość, satysfakcję i możliwości rozwoju, bo każdy nowy projekt to wyzwanie. Moje wrodzone cechy - choćby świetne wyczucie kolorów czy umiejętność łączenia  faktur - w połączeniu z kreatywnością i ciężką pracą przyniosły rezultaty. A skąd zamiłowanie do projektowania? Cóż, od zawsze byłam wrażliwa na piękno i miałam rozwinięte poczucie estetyki. Malarstwo na szkle, którym zajmowałam się od  najmłodszych lat, następnie zdobienie tkanin i projektowanie ubiorów - to wszystko kształtowało moje rozumienie piękna. Z kolei wychowanie w tradycji góralskiej i mocno zakorzenione wartości pomogły w zrozumieniu architektury Podhala i po  dziś dzień ułatwiają kontakty z wykonawcami.


No właśnie, od najmłodszych lat zajmuje się Pani twórczością ludową - maluje Pani na szkle i na tkaninie, wymyśla wzory, projektuje tkaniny. W jaki sposób wykorzystuje Pani te umiejętności w swojej codziennej pracy?

Rzeczywiście często wykorzystuję elementy sztuki ludowej w nowej - mojej - interpretacji. W każdym projekcie staram się stworzyć indywidualny dodatek w postaci oryginalnej lampy, wzoru na wykładzinę, narzuty czy obrazu, które z czasem  stają się charakterystycznym i rozpoznawalnym elementem danego obiektu. Te moje własnoręcznie stworzone dodatki są swego rodzaju wizytówką projektowanego wnętrza.

 

A gdzie szuka Pani inspiracji? Lokalnie czy globalne?

I lokalnie, i globalnie. Poszukiwanie nowych rozwiązań wynika ze zmieniających się potrzeb klienta, które z kolei wiążą się zmianą jego sposobu myślenia. Żyjemy w szybkich czasach, informacja jest na wyciągnięcie ręki, a to oznacza, że moi  klienci widzieli więcej i dużo wiedzą. Dlatego regularnie uczestniczę w targach wnętrzarskich, gdzie mogę na żywo obserwować trendy czy poznawać nowe. Współpracuję też z zagranicznymi firmami - to często możliwość podglądania aranżacji  wnętrz w światowym wydaniu. Czerpię z tych źródeł na miarę swoich potrzeb, w taki sposób, aby cały czas być w zgodzie ze sobą. Nie wprowadzam ich do moich projektów tylko po to, abym mogła powiedzieć, że jestem na bieżąco. Innowacje  tak, ale tylko pod warunkiem, że jestem do nich przekonana i tylko wtedy, gdy są spójne z moim zamysłem.


Jakie projekty lubi Pani najbardziej?

Moim konikiem są obiekty hotelowe - domy wypoczynkowe, pensjonaty o dużej kubaturze. To właśnie takie realizacje pozwalają mi rozwinąć skrzydła: mogę pokazać swoją wizję wnętrzarską w szerszym kontekście. Do zaaranżowania są różne  rodzaje przestrzeni, dzięki czemu mój pomysł jest realizowany w wielu odsłonach, nierzadko zaskakujących i nieoczywistych. Największym wyzwaniem jest dla mnie tworzenie koncepcji projektowej, w której zamknięta przestrzeń staje się obszarem kreacji. Swoją pracę uważam za udaną, gdy klient obiektu czuje się komfortowo, a wnętrze jest przytulne i funkcjonalne.

 

Skoro już o hotelach mowa - obecnie realizuje Pani duży projekt dla białczańskiego Hotelu Bania**** Thermal & Ski. Proszę o nim więcej opowiedzieć.

Projekt nowego skrzydła Hotelu Bania**** Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej to 110 przestronnych pokoi wykończonych w trzech standardach, nowoczesne centrum konferencyjne, zjawiskowa wręcz klatka schodowa z oryginalnie wykończoną windą i wyjątkowa Kawiarnia na Szczycie. Nieskromnie powiem: jest pięknie. Budynek zachwyca kubaturą i formą, ergonomicznie zaprojektowanymi wnętrzami, dostosowaniem formy do nowych potrzeb funkcjonalnych, lepszą akustyką? Tutaj  każdy element jest fragmentem nierozerwalnej całości. Pomimo tego, że aranżowana przestrzeń jest ogromna, postaraliśmy się o to, aby projekt zachwycał detalem. Wnętrza są zintegrowane i wkomponowane w tatrzański krajobraz. Nie zabrakło w  nich drewna, rzeźby, kamienia czy ręcznie robionych lamp z metalu. Mam nadzieję, że udało nam się stworzyć nowoczesny i przytulny klimat z charakterystyczną nutą regionalizmu.


I na koniec mam być może najtrudniejsze pytanie: z którego swojego projektu jest Pani najbardziej dumna?

Każdy projekt wniósł w moją pracę coś nowego, więc z każdego jestem na swój sposób dumna. Hotel Górski to bardzo wiele detali, absolutnie zjawiskowe lampy i przytulne spa. Grand Stasinda w Bukowinie Tatrzańskiej to mnogość wizji  artystycznych dla tematycznych sal i różnorodne przestrzenie do zaaranżowania: basen, kręgielnia i zachwycająca, bajkowo-magiczna sala weselna. Dom Gościnny Bachledova w Zakopanem to z pietyzmem urządzone pokoje, każdy inny.  Białczański Chramiec to bogato rzeźbione belki, oryginalne lampy, tapety i wykładziny. A to tylko kilka realizacji, które napawają mnie dumą.

 

Gdybym jednak miała wybrać jeden projekt, który przyniósł szczególną satysfakcję, byłaby to rozbudowa Hotelu Bania**** Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej. Szczególnie chciałabym podziękować Januszowi, który stworzył fantastyczne  wizualizacje i świetny spacer wirtualny. Jestem dumna, że mój zespół i ja poradziliśmy sobie z tak dużym wyzwaniem. Tym bardziej, że poziom komplikacji był wysoki, a aranżowana przestrzeń bardzo zróżnicowana. Do tego dochodziła kwestia wyposażenia technicznego, nadzór autorski i koordynacja ze wszystkimi branżami. Całość miała tworzyć jeden spójny organizm. To było naprawdę nie lada wyzwanie.


Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Komentarze